Myśli i fotki moje.

30.Dzień za dniem...

Przeżywam bardzo wyjazd Żaby mojej do pracy.

Minęło raptem dwanaście dni,a ja już chciałabym Ją w domu,rozmawiać,nacieszyć się dzieckiem w wakacje.

Nawet teraz,kiedy piszę,łzy zbierają się w oczach...Głupia Matka-Polka,co?Potrafi tylko tęsknić i martwić się,nie potrafi zarobić tyle,żeby dziecko nie tyrało w wakacje na swoje potrzeby...Boli i boli...

Staram się skupiać na czymś innym,myśleć o pierdułach. Co z tego,kiedy moje dziecko jest najważniejsze.

Coraz częściej sama myślę,żeby opuścić ten kraj,chory z wielu powodów...

Szlag mnie trafia,kiedy w mojej firmie, po czterech latach pracy z zaangażowaniem i dobrymi wynikami ja i inni,zamiast oczekiwanych bonusów dostajemy niespodziankę. Obniżkę pensji. Albo cięcia pensji, albo zwolnienia, zakomunikowano nam w ramach wytłumaczenia.Ja z moim wynagrodzeniem wróciłam do stanu,kiedy się tutaj zatrudniłam.Naturalnie zarząd SOBIE NIE obniżył...Szukam innej pracy,mam ochotę odejść już,zaraz,ale nie mogę tak pochopnie i emocjonalnie.

M.in. stąd decyzja Żaby o wyjeździe do pracy.

Raz,że ambicja,bo chłopak zarabia już drugi rok.

Dwa,chcą jechać na wspólne wakacje po powrocie.

Trzy,chce mnie trochę odciążyć w trakcie studiów.

Załóż bloga,Żaba-mówię-potrafisz fajnie komponować ciuchy,ciekawie to opisywać,Patrz,ile panna Tusk zarabia.

Maaamoo...przecież to o nazwisko chodzi,kto MNIE będzie lansował codziennie na stronie startowej onetu??

No tak,dziecko ma rację...

Ale spróbować warto.

A na razie chodzę i pstrykam,żeby zagłuszyć tęsknotę.

motyl.jpg

 

motyl1.jpg