Myśli i fotki moje.

29.Plany i zamiary.

Plany i zamiary były ambitne.

Wytyczona trasa - piękna.

W czwartek ok.południa wyjechałam do Bukowiny Tatrzańskiej.

Zatrzymałam się w domu wczasowym B.Skromnie bardzo,ale czysto.I nawet drewniane,skrzypiące schody były !! :)

Szkoda było popołudnia,więc skoczyłam sobie na Rusinową Polanę.

I tutaj pierwszy nerw.Na parkingu pan zażądał 20 złotych.Ja pytam,dlaczego,skoro nie parkuję przez CAŁY dzień,a jedynie pół.Moim zdaniem powinnam zapłacić 10 złotych,bo o godz. 15tej nie ma takiej siły,żebym przed sobą miała jeszcze cały dzień !

Takie mamy ceny-oznajmił pan.

OK,w takim razie zaparkuję sobie na poboczu.Za darmo.

Na szczęście nie musiałam wracać ,bo ,rzeczywiście, udało mi się znaleźć miejsce na poboczu i zaparkować tak,żeby nic nie wystawało na jezdnię.

Zauważyłam,że nie ja jedna zawracałam...

A, swoją drogą,ciekawa jestem kto zarabia na tych parkingach,tylko TPN??

Na polanie posiedziałam sobie spokojnie i długo.Pogoda była mieszana,dużo chmur i słońca naraz i na zmianę.Światło trudne do fotek,ale coś tam wyszło:)Psychicznie zresetowałam się,ale czy to wystarczy na kolejne miesiące?

1b.jpg

Baca opowiada banialuki turystom,a owieczki przemieszczają się dowolnie i swobodnie,potem baca ,zeźlony, musiał biegać za nimi:) Pokrzyczał trochę brzydkich słów,a owieczki,posłuszne,poszły tam,gdzie kazał:)..meeeee...i dzwoneczki fajnie dzwoniły.

5b.jpg

Na Gęsią Szyję już nie szłam.Było mokro po małym deszczu,a poza tym chciałam zachować siły na kolejny dzień,więc pomarzyłam,porozmyślałam,poobserwowałam,popstrykałam i wróciłam do auta.

3b.jpg

 

6ab.jpg

Na koniec tego dnia pogoda zaczęła się klarować,więc ,zadowolona, czekałam na następny...

Plan był na ok. dziewięć godzin łazikowania.

Z Palenicy przez Dolinę Roztoki do Doliny Pięciu Stawów Polskich,potem od schroniska w stronę Zawratu,odbijam na Szpiglasowe Perci i schodzę do Morskiego Oka.

Pobudka o czwartej,mgła niesamowita,cholercia,myślę,co to będzie?

Pół godziny później byłam na parkingu.Po drodze mgła zanikła,pozostała w dolnych partiach,poranek śliczny.Zadzwoniłam w szlaban,rozczochrany i zaspany,ale miły człowiek,wpuścił mnie na miejsce.

Już pan nie pośpi.

Ano,chyba nie...odrzekł biduś :)

Na parkingu ruch,trzaskają bagażniki,ludzie przebierają buty,gotują wodę na małych kuchenkach.

O piątej byłam przy Wodogrzmotach,cały czas towarzyszyła mi psina bezpańska,bidula taka,szła dzielnie.Przykleiła się przy parkingu.Doprowadziła mnie pod samo schronisko...Skąd się to biedactwo tam wzięło?Spokoju mi nie daje.Przy schronisku gdzieś się zapodziała,może kogoś innego sprowadziła w dół?

Droga piękna,wzdłuż Roztoki,wśród drzew i kosodrzewiny,momentami ostro pod górkę.

Podejście pod samo schronisko trochę mnie umęczyło,aż zdziwiona byłam,ale odkryłam powód.

Wyszłam z pensjonatu bez śniadania!Faktycznie,szybko,szybko,nawet kawy nie piłam.

Przy schronisku spory tłumek ziewających,przeciągających się po nocy,Polacy,Słowacy.Planują,żartują,miłe towarzystwo.

Przy stole zjadłam lekkie śniadanie,ale musiałam zweryfikować plany.Pogoda mnie wystraszyła.Nad Przednim Stawem i wyżej kłęby mgły,szaro,buro...

7b.jpg

6b.jpg

Odrobinę słońca,ale bałam się sama pchać w te chmury.

Od schroniska skręciłam więc na Morskie Oko,przez  Świstową Czubę i Kępę.

8b.jpg

Moja trasa była piękna i łatwa,jednak pogoda co chwilę inna.Raz mgła taka ,nawiana z dołu,że nic nie widać,za chwilę słońce.I tak w kółko.

9b.jpg

Spokojnie dotarłam do schroniska nad Morskim Okiem,czasu miałam dużo,więc postanowiłam jeszcze "skoczyć" sobie na Czarny Staw.I to był błąd.Nad stawem nagromadziło się tyle mgły,że nawet kaczki były niewidoczne.W dodatku zaczęło grzmieć i padać.Coraz mocniej,więc raz-dwa,potruchtałam w dół.Szybko na ile to możliwe po mokrych kamieniach.

Tak wyglądało jezioro spod mojej peleryny.Mało zachęcająco,choć klimatycznie :))10b.jpg

Przemoczone buty (wodoodporne!),przemoczone spodnie...Okropność...

Postanowiłam,że i tak zrobię ten szlak,ale inaczej.W piątek wieczorem zamelduję się w schronisku przy Pięciu Stawach i rano ruszę tam,gdzie chciałam.Może pogoda będzie łaskawsza.

Tego dnia na Hali Gąsienicowej piorun raził dwoje ludzi.

I jeszcze raz nadmienię,ja uciekałam w dół,ale wielu,w trampkach i z parasolkami,szło w górę.Pomimo burzy!

.............