Myśli i fotki moje.

Osiem dni bez komputera.

Odpalam drania,a ten nic.

Właściwie, to nie "nic", tylko nie to,czego się zazwyczaj oczekuję po odpaleniu komputera...

Do kolegi-serwisu z nim,wrrrrr....

Dzień1.

Nerwy.

Nerwy,nerwy,nerwy!No bo co mogło się stać??Szanuję,uważam,nie chodzę po żadnych "XXXLLL",syfów nie ściagam,a tu....Kolega-serwis odebrał pudło."popatrzę,dam ci znać".

Wydzwoniłam wszystko z karty.Jak ja doładuję konto??!!Przecież nie mam Internetu…Ubieram się,pielgrzymuję do najbliższego sklepu…

Dzień 2.

Nerwy...nerwy,nerwy...

Brak dostępu do poczty!A przecież czekam na tyle ważnych wiadomości!Brak Internetu!Straszne!!!

"Mamo,przelej mi pieniądze na konto,brakło na jedzenie..." słyszę w słuchawce.Szlag.Nie mam jak,dopiero,kiedy w pracy będę...Szlag.Nawet stanu konta nie sprawdzę!Telepie mnie z nerwów.Cholercia.Lepiej poczytam książkę.

Dzień 3.

Poranną kawę z mlekiem można wypić spokojnie,nie klikając na onetowe najnowsze wieści ze świata !! Można przy tej kawie poczytać gazetę...!

Dzień 4.

Kawa z mlekiem jest smaczniejsza kiedy siedzę w fotelu z gazetą niż przy biurku z komputerem.

Stan konta sprawdzam w pracy.Poczty nie mogę,blokada.

Wieczorem obiad i książka.Na balkonie.Tak jakoś miło minął dzień.Bez nerwów.

Dzień 5.

Kawa,mleko,mleczna bułka.Praca.Obiad.Piwo.Książka.To już druga w tym tygodniu.Spokój.

Dzień 6.

Zakupy,potem na wieś.Rodzinny zjazd.Ciepło,miło,słonecznie.maki w zbożu i motyle na łące.Święty spokój.

Dzień 7.

Kolega-serwis dzwonił,że naprawia.Już prawie gotowy.Cóż…Fajnie,komputer w domu-ważna rzecz.

Dzień 8.

Wieczorem po komputer.

.....................................................................................................

I tyle.

Większość danych przepadła.Wszystkie fotki-pamiątki.

Znak,że muszę zacząć coś od nowa ?

motyl.jpg