Myśli i fotki moje.

8. no i...

się nie doczekałam tej obiecywanej,pięknej jesieni...A czas ucieka.Tik,tak,tik,tak...jasne,teraz wszystko na prąd,więc trudno stare,poczciwie tik-tak usłyszeć.Kiedyś,dawno.Pamiętam,ktoś z sąsiadów miał zegar z kukułką (fakt,robiła ku-ku,ku-ku) i głośnym gongiem,który regularnie dzwonił (gongował?:)).Ale nagle przestał.Nie wiem,czy tęsknię za tym,ale czasem rzewnie wspominam:)

Mam odpoczywać,takie zalecenie znajomych,bo z przemęczenia ponoć mi "bije".Tzn. według nich (znajomych) zaczynam zachowywac się jak "nie ja".Jak jakaś ona,inna ,zła,wredna,uszczypliwa...A przecie ja zawżdy taka miła i uczynna...Szlag...Wypoczywać będę po śmierci,teraz to ja chcę ŻYĆ !

Ale zalecenia ..pewnie coś w tym jest,przecież nikt nie mówiłby ,że jędza ze mnie się robi,gdyby tak nie było.Tak więc jędzę przepędzam, biorę parę dni wolnego i odświeżam moje Ego number 1.

Co zamierzam? Odpocząć czynnie,bo jakżeby inaczej.

Czy ruch palcami po klawiaturze oznacza "czynnie" ? Bo zamierzam pisać.Dużo i wyraźnie.Czy spacery wieczorne w parku to czynnie? Rundka samochodem na wieś (na rower za zimno),przebieg po sklepach (garderoba do uzupełnienia),machanie szmatką w celu pozbycia się dziwnego nalotu (kurz?!),szorowanie wanny środkami rodem z US Army (zwyły żel nie daje efektu),mizianie szyb w oknach (coś wcześnie światło włączam,chyba,że to ta zmiana czasu jednak...;)...Uffa,jeszcze zajrzę do piwnicy :)

I już odpoczęłam,znowu miła,lajtowa....luuuuuzzz...

Może nawet placek upiekę.

:))))